Ano właśnie szumnie zapowiadany plan budowy ogólnodostępnych boisk. Miała być miękka nawierzchnia, 2 boiska, nowe bramki, szatnie, to tyle w teorii. A w praktyce w mojej okolicy nie postało ani jedno takie miejsce. Ktoś powie, że w Warszawie takie miejsca już dawno są i więcej nie potrzeba, a na wsi nie ma i potrzeba. I pewnie by się z nim zgodził nasz cudotwórca Tusk, który takimi akcjami chce przyciągnąć elektorat wiejski, ten sam przez który przegrał wybory prezydenckie. Ja natomiast jestem zdania, że takie boiska powinny powstać również w mieście, zamiast starych PRLowskich asfaltowych placów do gry ale również na nowobudowanych osiedlach.


Boisko przy ulicy Natolińskiej:


kliknij aby powiększyć


kliknij aby powiększyć


kliknij aby powiększyć


kliknij aby powiększyć


kliknij aby powiększyć




kliknij aby powiększyć


kliknij aby powiększyć
Nazwa:

Komentarze:

31.05.2009, 18:03 :: 83.5.243.129
schwefel
No tak, ale lepsze to niż ciągle ginące siatki.

31.05.2009, 14:45 :: 89.78.37.102
rubeus
O widzę, że i u ciebie są 'wandaloodporne' kosze do koszykówki.

27.05.2009, 14:09 :: 89.250.196.131
Warszawa78
Ojoj, te zęby z 2.zdjęcia robią wrażenie...

26.05.2009, 22:36 :: 83.5.219.121
schwefel
Lavinka-> Nie wiem o jakiej młodzieży piszesz ale raczej o tej z zachodu, bo u nas boiska są oblegane po szkole, np te na Agrykoli.

Tukee-> według mnie ścieżki to największe zło dla rowerzysty. Sam robię kilka tysięcy km rocznie na rowerze i takie ścieżki jak są u nas to mogą sobie wsadzić gdzieś. Inny sprawa, że wszystkie wypadki rowerowe jakie miałem były właśnie na ścieżce z winy kierowcy bądź innego rowerzysty. Jedynie wydzielone pasy dla rowerów na jezdni uzmysłowią kierowcom, że rowerzysta ma takie same prawa jak kierowca. Ale u nas dalej klepie się buble po których niemożna przejechać dzięki pieszym czy parkującym samochodom, albo ręce bolą od kostki czy krawężników.

26.05.2009, 22:23 :: 84.10.222.121
Tukee
Jeśli było obiecane to powinno być dotrzymane. Dla mnie bardziej istotna jest budowa ścieżek rowerowych. Ale rozumiem zawód rozczarowanych.

26.05.2009, 21:04 :: 83.24.145.78
lavinka
No, jet tylko jeden problem. Dzisiejsza młodzież siedzi w większej ilości na konsolach, nie gra w kosza(bo mamusia krzyczała,żeby nie biegał bo się spoci). No i po boiskach. Kiedyś boisk nie było a dzieciaki grały w piłkę i kosza gdzie i na czym się dało.... dziś boiska stoją puste...